Teatr Wybrzeże

Udostępnij

W grudniu ubiegłego roku Teatr Wybrzeże obchodził siedemdziesiąte urodziny. Tej rocznicy towarzyszyła inna, pięćdziesiąt lat liczy sobie bowiem gmach teatru na gdańskim Targu Węglowym. Pierwsze dwa spektakle jubileuszowego sezonu, Mapę i terytorium Eweliny Marciniak oraz Wiśniowy sad Anny Augustynowicz, zaprezentowano w bardziej niż zazwyczaj odświętnych okolicznościach. Przedstawienie Eweliny Marciniak poprzedziła ogólnopolska konferencja naukowa oraz debata z udziałem przedstawicieli teatru i mediów.

„Chcę Państwa poinformować o… chcę państwa poinformować, że zakazałam Marszu Niepodległości. Podjęłam taką decyzję, którą osobiście podpisałam” – mówiła wyraźnie zestresowana Hanna Gronkiewicz-Waltz na konferencji prasowej zwołanej na cztery dni przed obchodami setnej rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości. Tego samego dnia prezydent Andrzej Duda ogłosił, że niejako w zamian powołuje, idący tą samą trasą „Biało-Czerwony marsz 100-lecia Odzyskania Niepodległości”. Apelował wtedy na Twitterze: „pokażmy, że Polska jest jedna, radosna i wspólna”.

Lipiec. Teatry zakończyły sezon, więc z rzadka można jeszcze coś obejrzeć. Cały czas gra jednak Teatr Wybrzeże, który daje premiery – za chwilę w repertuarze będzie wyreżyserowana przez Tomasza Cymermana drukowana niedawno w „Dialogu” sztuka Pan Schuster kupuje ulicę Ulriki Syhy – i pokazuje starsze przedstawienia. Akurat trafiłem na Trojanki Jana Klaty, których wcześniej jakoś nie udało mi się obejrzeć.

19 października 2019 do Teatru Wybrzeże wkroczyła policja. Powodem był donos: przedstawienie groteski historycznej Mariana Pankowskiego Śmierć białej pończochy miało zawierać sceny demoralizujące, szczególnie niebezpieczne dla młodzieży. Dzielnicowi demoralizacji nie stwierdzili; co więcej, ustalili, że spektakl grany jest z klauzulą „od lat szesnastu”. Zatem ostatecznie  nic się nie stało.

Udostępnij