Teatr Powszechny w Warszawie

Udostępnij

W ciągu niespełna pół roku odbyły się premiery dwóch spektakli w reżyserii Pawła Łysaka, których centralnym tematem jest wywołana działalnością człowieka globalna katastrofa ekologiczna.

Jest awantura o Lupę. Nie o sam spektakl, bo opinia o Capri – wyspie uciekinierów jest wśród recenzentów i recenzentek dość jednoznaczna. Jednoznacznie pozytywna – dominują zachwyty nad pięknem stworzonych przez reżysera obrazów. W popremierowy poniedziałek Piotr Gruszczyński pytał jednak na fejsbuku, dlaczego „Gazeta Wyborcza” nie opublikowała jeszcze recenzji ze spektaklu. I czy brak recenzji świadczy o tym, że „Wyborcza” już przestała się liczyć.

W kinach ciągle do obejrzenia Sorry, we missed you Kena Loacha (polski tytuł jak zwykle nieadekwatny, więc bojkotuję). Mąż samozatrudnia się jako kurier, żona samozatrudnia się jako pielęgniarka, syn przestaje chodzić do szkoły i kradnie, córka moczy się w łóżku. Żeby zobaczyć syna przynajmniej na komisariacie trzeba zwolnić się z pracy, choć nie jest się zatrudnionym, i zapłacić za to karę, która uruchamia spiralę długów.  Ale pułapka otworzyła się wcześniej, kiedy nasz kurier wziął  zlecenie brutalnie odebrane innemu kurierowi.

Zacznę od prostych objaśnień. Kiedy w poniedziałek 14 października zamieściłem na Facebooku wpis o treści: „Czy jest w GW («Gazecie Wyborczej») recenzja z Capri? Czy już sobie odpuściliśmy na maxa?”, chciałem się dowiedzieć, czy może gdzieś w zakamarkach internetowego wydania ukrył się tekst, który chciałem przeczytać. Przywykłem do tego, że gazety mające za zadanie komentować świat na bieżąco, także recenzje publikują jak najszybciej. Wziąwszy pod uwagę, że premiera była w sobotę, oczekiwanie recenzji w poniedziałkowym wydaniu nie było niczym nadzwyczajnym.

Ludyń istnieje i diabły pewnie też. Tekst Iwaszkiewicza napisany w 1943 roku był próbą opisania źródeł zła, które tkwi w każdym człowieku. Siła charakteru pozwalająca budować hierarchię społeczną, ustanawiać relacje może być nadużyta. Może przekroczyć naturalne granice integralności drugiego człowieka. 

Wtedy rodzi się zło. 

Jeśli dwóch ludzi patrzy, jeden coś widzi, drugi nie widzi. Kto ma rację?
Capri Krystiana Lupy 

Planowaliśmy tę rozmowę jeszcze przed pandemią. I chyba wtedy wyglądałaby ona nieco inaczej. Co się u was zmieniło w myśleniu o katastrofie klimatycznej?

Dziś zaangażowanie instytucji kultury w szereg wyzwań o charakterze partycypacyjnym, dotyczących edukacji przez sztukę czy też rewitalizacji jej narzędziami przestrzeni zdegradowanych, wydaje się niezbędne.

– Uważaj na Wietrzydła, Szaruchy i zbójców Borki. 
– A jak poznam, że to są Wietrzydła, Szaruchy i zbójcy Borki? – zapytała Ronja.
– Zauważysz – odparł Mattis.
– Aha – powiedziała Ronja.

Udostępnij