Teatr im. Słowackiego w Krakowie

Udostępnij

Krakowskie środowisko teatralne plotkowało o tym spektaklu od dawna. Miało to być pierwsze premierowe przedstawienie Radosława Rychcika po chwili nieobecności w teatrze. A w dodatku znany z szalonych, nieintuicyjnych adaptacji reżyser brał sobie tym razem za cel wielkie (pod względem kariery, jak i objętości) dzieło Umberto Eco Imię róży. Już przed premierą mówiono o niezwykłym dla reżysera realizmie, odtwarzanych z dużą uwagą szczegółach wystroju średniowiecznego klasztoru i muzyce wzorowanej na chorałach gregoriańskich.

Sanatorium ma swoje miejsce w kulturze europejskiej, które pozwala mu funkcjonować jako czytelny znak specyficznej czasoprzestrzennej konfiguracji. W dwóch najsłynniejszych literackich sanatoriach, Berghof z Czarodziejskiej góry Thomasa Manna i Schulzowskim Sanatorium pod klepsydrą czas wypada ze swoich zwyczajnych kolein i przestaje działać w sposób znajomy i zrozumiały, a miejsca wydają się mieć siłę przyciągania, której nie sposób się przeciwstawić.

MORAWSKI: Ogólnopolski Konkurs na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej to okazja, by obejrzeć teatr, jakiego na co dzień chyba nie oglądamy. Na przykład teatr dla dzieci i młodzieży. Mam wrażenie, że jest on słabo opisywany, a jeżeli jest – to raczej w wąskim kręgu. W związku z tym jest to okazja, by o tym teatrze porozmawiać, bo – jak zwykle – sporo było w tym sezonie zgłoszonych przedstawień, zwłaszcza dla dzieci, a co więcej stanowią one mniej więcej połowę spektakli, które zakwalifikowaliśmy do finału. Mamy Dzikiego z Wałbrzycha, Kwiat paproci z Teatru im.

Udostępnij