Przedstawienia

Udostępnij

 

Przedstawienia to nie tylko spektakle teatralne, lecz także przedstawianie bieżących spraw i problemów. To autonomiczna rubryka „Dialogu” istniejąca wyłącznie w internecie. Teksty pisane specjalnie do Przedstawień będą ukazywać się kilka razy w miesiącu.

 

Kinga Kurysia i Ida Ślęzak

Z tyłu sceny umieszczono witrynę chłodniczą, taką, z której wydaje się w sklepach mięso. Czeka gotowe, pocięte na kawałki, posortowane według cen i gatunków. Zamiast martwych zwierząt, wewnątrz leży nieżywy już Gibarian (Natasza Aleksandrowitch), a na ladzie zamiast wagi stoi radio Kasprzaka. W następnych scenach aktorka opuści sarkofag, aby wcielić się w rolę Giorgii Burton, upłynniając tym samym relację między żywym i martwym oraz zawieszając różnicę między ludźmi oraz quasi-ludzkimi tworami F, produkowanymi przez planetę na podstawie wspomnień i emocji mieszkańców stacji. 

Magda Piekarska

Teatr jest cudem – jeśli ktoś ma co do tego wątpliwości, niech jedzie do Legnicy, gdzie w Teatrze Modrzejewskiej od 28 lutego można oglądać Fanny i Aleksandra Ingmara Bergmana w reżyserii Łukasza Kosa, spektakl na dwudziestu pięciu aktorów, w tym trójkę dzieci i dwa psy.

To taki teatr, o którym sądziłam, że jest już niemożliwy – w kostiumie, solidnie mieszczański, z akcją osadzoną na początku ubiegłego wieku, a jednocześnie bardzo filmowy i niosący ze sobą potencjał głębi refleksji, magii, tajemnicy i wzruszeń.

Katarzyna Waligóra

Zaczyna się jakby nieporadnie: Wiktor Bagiński i Sibonisiwe Ndlovu-Sucharska przedstawiają się i zapowiadają spotkanie grupy anonimowych rasistów. Członkowie grupy przygotowali scenki pokazujące losy afrykańskich niewolników na dworze Hieronima Radziwiłła w Białej Podlaskiej oraz historię początków rasizmu w filozofii europejskiej. Takie wprowadzenie do spektaklu – którego tytuł zaczerpnięty został ze znanego eseju Franza Fanona – Czarna skóra, białe maski z opolskiego Teatru im. Kochanowskiego w reżyserii Wiktora Bagińskiego sensu nabiera dopiero później.

Magda Piekarska

Kto się boi Gracjana Pana w Capitolu? Ci wszyscy, którzy we wpuszczeniu youtubera do teatru widzą atak na świętości. I boją się, że efektem będzie kupa na salonach. Niepotrzebnie!

Jan Karow

To zastanawiająca sprawa, kiedy ten sam tytuł w bliskim dystansie czasowym realizują różni twórcy. Często to kwestia okrągłej rocznicy czy jubileuszu. Lecz bywa i tak, że przyczyny dociec trudniej. Szczególnie, gdy nie jest to rzecz ponadprzeciętnie rozpoznawalna. Zauważona nagle aktualność tekstu? Modny temat? Chęć przywrócenia do obiegu zapomnianego dzieła? W sezonie 2019/2020 uwagę przykuwają przede wszystkim trzy warszawskie inscenizacje na podstawie Matki Joanny od Aniołów Jarosława Iwaszkiewicza.

Magda Piekarska

Wpisanie w wyszukiwarkę kombinacji „Wrocław” i „teatr” powinno być opatrzone ostrzeżeniem: „uwaga, wyniki mogą być niebezpieczne dla zdrowia”. Pół biedy, gdy – jak w niektórych wypadkach – pojawia się problem z rozstrzygnięciem czy mamy do czynienia z informacją, czy z satyrycznym komentarzem. Większość pozostałych newsów nastroju raczej nie poprawi, a w połączeniu z brakiem słońca, niskim ciśnieniem, zacinającym deszczem może wepchnąć w otchłań depresji. Ale upadać na duchu nie wolno – przecież Wrocław poddaje się ostatni.

Ewa Hevelke

Ludyń istnieje i diabły pewnie też. Tekst Iwaszkiewicza napisany w 1943 roku był próbą opisania źródeł zła, które tkwi w każdym człowieku. Siła charakteru pozwalająca budować hierarchię społeczną, ustanawiać relacje może być nadużyta. Może przekroczyć naturalne granice integralności drugiego człowieka. 

Wtedy rodzi się zło. 

Anna Majewska

„Jak bardzo otwarty jest otwarty nabór?” – pytał Romuald Krężel, analizując strategie prowadzania „open callów” dla artystów i artystek. Pytanie Krężela, które padło podczas Imaginary School for the Future of the (Art) Institutions w Giessen, porusza problem instytucjonalnych uwarunkowań dostępu do sztuki. Warto je powtórzyć w odmiennym kontekście – przyglądając się jednorodnym grupom uczestniczek i uczestników projektów partycypacyjnych, w których biorą udział młodzi ludzie.

Ida Ślęzak

Grupa pięciu kobiet uzbrojonych w siekiery, młoty i łomy energicznie niszczy srebrne bmw stojące na parkingu. Wybicie szyb to pestka, z maską też można sobie poradzić. Trudniej jest wyłamać bagażnik (co w końcu się udaje) lub drzwi (co się nie udaje). Machanie siekierą jest wyczerpujące, a kolejne uderzenia zostawiają na karoserii tylko nieduże wgłębienia. Stojący naokoło widzowie zaczynają odczuwać frustrację: akt destrukcji jest zarazem satysfakcjonujący i niewystarczający.

Udostępnij