Przedstawienia

Udostępnij

 

Przedstawienia to nie tylko spektakle teatralne, lecz także przedstawianie bieżących spraw i problemów. To autonomiczna rubryka „Dialogu” istniejąca wyłącznie w internecie. Teksty pisane specjalnie do Przedstawień będą ukazywać się kilka razy w miesiącu.

 

Magda Piekarska

Kto się boi Gracjana Pana w Capitolu? Ci wszyscy, którzy we wpuszczeniu youtubera do teatru widzą atak na świętości. I boją się, że efektem będzie kupa na salonach. Niepotrzebnie!

Jan Karow

To zastanawiająca sprawa, kiedy ten sam tytuł w bliskim dystansie czasowym realizują różni twórcy. Często to kwestia okrągłej rocznicy czy jubileuszu. Lecz bywa i tak, że przyczyny dociec trudniej. Szczególnie, gdy nie jest to rzecz ponadprzeciętnie rozpoznawalna. Zauważona nagle aktualność tekstu? Modny temat? Chęć przywrócenia do obiegu zapomnianego dzieła? W sezonie 2019/2020 uwagę przykuwają przede wszystkim trzy warszawskie inscenizacje na podstawie Matki Joanny od Aniołów Jarosława Iwaszkiewicza.

Magda Piekarska

Wpisanie w wyszukiwarkę kombinacji „Wrocław” i „teatr” powinno być opatrzone ostrzeżeniem: „uwaga, wyniki mogą być niebezpieczne dla zdrowia”. Pół biedy, gdy – jak w niektórych wypadkach – pojawia się problem z rozstrzygnięciem czy mamy do czynienia z informacją, czy z satyrycznym komentarzem. Większość pozostałych newsów nastroju raczej nie poprawi, a w połączeniu z brakiem słońca, niskim ciśnieniem, zacinającym deszczem może wepchnąć w otchłań depresji. Ale upadać na duchu nie wolno – przecież Wrocław poddaje się ostatni.

Ewa Hevelke

Ludyń istnieje i diabły pewnie też. Tekst Iwaszkiewicza napisany w 1943 roku był próbą opisania źródeł zła, które tkwi w każdym człowieku. Siła charakteru pozwalająca budować hierarchię społeczną, ustanawiać relacje może być nadużyta. Może przekroczyć naturalne granice integralności drugiego człowieka. 

Wtedy rodzi się zło. 

Anna Majewska

„Jak bardzo otwarty jest otwarty nabór?” – pytał Romuald Krężel, analizując strategie prowadzania „open callów” dla artystów i artystek. Pytanie Krężela, które padło podczas Imaginary School for the Future of the (Art) Institutions w Giessen, porusza problem instytucjonalnych uwarunkowań dostępu do sztuki. Warto je powtórzyć w odmiennym kontekście – przyglądając się jednorodnym grupom uczestniczek i uczestników projektów partycypacyjnych, w których biorą udział młodzi ludzie.

Ida Ślęzak

Grupa pięciu kobiet uzbrojonych w siekiery, młoty i łomy energicznie niszczy srebrne bmw stojące na parkingu. Wybicie szyb to pestka, z maską też można sobie poradzić. Trudniej jest wyłamać bagażnik (co w końcu się udaje) lub drzwi (co się nie udaje). Machanie siekierą jest wyczerpujące, a kolejne uderzenia zostawiają na karoserii tylko nieduże wgłębienia. Stojący naokoło widzowie zaczynają odczuwać frustrację: akt destrukcji jest zarazem satysfakcjonujący i niewystarczający.

Zuzanna Berendt

Podobno przed przystąpieniem do kręcenia finałowej sceny Królowej Krystyny, w której Greta Garbo stojąc na dziobie statku odpływającego do Hiszpanii patrzy w dal, a kamera powoli przechodzi od planu ogólnego do zbliżenia na twarz aktorki, reżyser Rouben Mamoulian kazał Garbo nie myśleć o niczym. Powoli wypełniająca ekran nieruchoma twarz, z której nie da się odczytać żadnych emocji, miała sama stać się ekranem przyjmującym znaczenia jakie widzowie skłonni byli na nią projektować.

Kornelia Sobczak

Kiedy to pytanie stało się elementem środowiskowego small-talku? Czy już w 2016, może w 2017 albo 2018 –  ech, mieszają się lata walk ulicznych, ale cicho! Odrzucić musimy wszelkie pokusy weteraństwa i kombatanctwa, choć faktem jest, że w ostatnich trzech, czterech latach zaliczyliśmy – a mówię, z przekonaniem „my”, choć proszę mnie nie pytać, kto to „my” – więcej demonstracji, marszów, protestów i parad niż w całym poprzednim życiu, a na pewno piętnastoleciu.

Magda Piekarska

Kiedy z Tomaszem Domagałą wychodziliśmy z Chłopów w reżyserii Sebastiana Majewskiego, dyplomu Wydziału Aktorskiego wrocławskiej Akademii Sztuk Teatralnych, żartowaliśmy, że jeśli młodym aktorom za coś się oberwie, to za plastikowe kwiaty, którymi usłana jest scena na Braniborskiej. Wiadomo, w dobie kryzysu klimatycznego, Grety Thunberg i zastępowania sztucznych rurek do napojów tymi makaronowymi sypać plastikiem zwyczajnie nie wypada.

Udostępnij