Krzysztof Warlikowski

Udostępnij

Spośród wielu zapadających w pamięć scen spektaklu Oczyszczeni w reżyserii Krzysztofa Warlikowskiego szczególną intensywnością emocji wyróżniał się monolog wypowiadany przez austriacką aktorkę Renate Jett w języku polskim, z wszystkimi tego konsekwencjami: z obcym akcentem, usterkami w wymowie, zniekształconą melodią brzmień spółgłosek i wysiłkiem artykulacji.

W związku ze zmianą społeczno-ustrojową, jaką przyniosło trzydzieści lat temu obalenie w Polsce komunizmu, wszystkie obszary życia publicznego, w tym teatr, musiały ulec przedefiniowaniu. Dla polskich scen oznaczało to reformy organizacyjno-administracyjne, finansowe, repertuarowe, estetyczne, artystyczne, ale także społeczne. Efekty transformacji społeczno-politycznej po przełomie 1989 roku były bowiem widoczne w polskim teatrze na każdym poziomie jego funkcjonowania – jako instytucji i jako sztuki.

Wysiadasz z tramwaju i pierwsze, co widzisz, to sznur barwnych postaci. Radośnie szeleszczących ortalionowymi kurtkami, przyciągających wzrok wyrazistymi wzorami rajstop czy kolorem spranych bluz. Cudaczni i rozentuzjazmowani. Trochę punka, trochę dresa i niemała doza splendoru. Prawie dwie godziny do spektaklu, a już tłoczno. Jest jednak na kim oko zawiesić. Chociaż i tak najważniejsze są kalkulacje. Ile osób stoi przed nami? Założywszy, że połowa z nich kupi wejściówkę dla kogoś jeszcze, możemy mieć szansę.

Udostępnij