Krystian Lupa

Udostępnij

Jest awantura o Lupę. Nie o sam spektakl, bo opinia o Capri – wyspie uciekinierów jest wśród recenzentów i recenzentek dość jednoznaczna. Jednoznacznie pozytywna – dominują zachwyty nad pięknem stworzonych przez reżysera obrazów. W popremierowy poniedziałek Piotr Gruszczyński pytał jednak na fejsbuku, dlaczego „Gazeta Wyborcza” nie opublikowała jeszcze recenzji ze spektaklu. I czy brak recenzji świadczy o tym, że „Wyborcza” już przestała się liczyć.

MORAWSKI: Nie dziwi was to, że w zasadzie zgodnym chórem wszyscy okrzyknęli Wycinkę arcydziełem? Oto powrót Lupy do wielkiej formy, do Bernharda, i mamy arcydzieło. Na tym w zasadzie kończyły się krytyczne refleksje. Ja mam jednak wrażenie, że coś tu jest nie tak, a taka zgoda jest jakoś podejrzana. Spektakl się więc ogólnie podobał. A co z wami?

Zacznę od prostych objaśnień. Kiedy w poniedziałek 14 października zamieściłem na Facebooku wpis o treści: „Czy jest w GW («Gazecie Wyborczej») recenzja z Capri? Czy już sobie odpuściliśmy na maxa?”, chciałem się dowiedzieć, czy może gdzieś w zakamarkach internetowego wydania ukrył się tekst, który chciałem przeczytać. Przywykłem do tego, że gazety mające za zadanie komentować świat na bieżąco, także recenzje publikują jak najszybciej. Wziąwszy pod uwagę, że premiera była w sobotę, oczekiwanie recenzji w poniedziałkowym wydaniu nie było niczym nadzwyczajnym.

Jeśli dwóch ludzi patrzy, jeden coś widzi, drugi nie widzi. Kto ma rację?
Capri Krystiana Lupy 

Tak, tak, znowu o tym. 

Udostępnij