Honneur À Notre Elue (Cześć Najmiłościwszej Naszej Wybranej)

Marie NDiaye
2017
10 (731)

Marie NDiaye napisała Honneur à Notre Elue dla hamburskiego Schaushpielhaus – może właśnie ze względu na ten niemiecki kontekst tematem dramatu uczyniła politykę. Najbardziej agresywną, z podrzucaniem świń, fałszywymi oskarżeniami i brutalnością, przy której bejsbolowy mecz jest jak zabawa w piaskownicy. Ale… Ale NDiaye nie byłaby sobą, gdyby fabuły nie odrealniła – główna bohaterka, Najmiłościwsza Nasza Wybrana, jest uosobieniem wszelkich cnót. To jednocześnie pomaga i szkodzi dramaturgii.

Akcja rozgrywa się w niedużej miejscowości nadmorskiej, w której politykę uprawiało się do tej pory nie nachalną reklamą opracowaną przez pijarowe agencje, ale w codziennych działaniach, nieplanowanych spotkaniach, w międzyludzkich kontaktach. Najmiłościwsza Nasza Wybrana po raz kolejny wygrywa wybory, stając się merem dwudziestu tysięcy uprawnionych do głosowania. Nie chciał jej jedynie co piąty – reszta, od dwudziestu lat, jest zadowolona z jej rządów. I nic dziwnego – miasteczko jest spokojne i zadbane, nie wstrząsają nim afery, a senny urok nie jest udawany. Tak tu się żyje – powoli, pogodnie i często dostatnio. Wzorem cnót jest główna bohaterka – szczęśliwa mężatka, szczęśliwa matka dwójki dzieci, szczęśliwa organizatorka społecznego ładu.

I czy w takiej sytuacji w ogóle potrzebne są kolejne wybory? Nawet Kontrkandydat startuje w nich jakby bez przekonania, darząc Najmiłościwszą Naszą Wybraną nie tylko podziwem, ale i skrywaną miłością. Może jest Kontrkandydatem właśnie po to, by tamta znów mogła wygrać i dowieść, że wygrywają najlepsi?

Aż wreszcie, z nie do końca wiadomych powodów, Kontrkandydat postanawia zawalczyć o merostwo, grając tymi kartami, których Najmiłościwsza Nasza Wygrana nigdy nawet nie widziała: przemieni się w szuję i pomoże mu w tym jego asystent Sachs. Porozumieją się z dziwaczną i wulgarną starą parą, która dosłownie najedzie dom Najmiłościwszej Naszej Wybranej, wmawiając światu, że to ich córka. Że w swoich opowieściach uśmierciła rodziców, bo się ich wstydziła, ale teraz, po latach, nie może już ukrywać przed światem prawdy.

Główna bohaterka nie wie co robić. Albo inaczej: nie wie, co powinna zrobić. Jakby z rozpędu i z przywiązania do czynienia dobra pozwala fałszywym rodzicom wleźć z buciorami do swojego domu. Uciążliwość nowych mieszkańców, a przede wszystkich to, co o niej opowiadają, znosi z anielską cierpliwością. Co innego dzieci i mąż: mają dosyć… Małżeństwo zacznie się rozpadać, podobnie jak zacznie topnieć poparcie dla pani mer. Wojna plakatowa, kolejne pomówienia, ale i zdrada we własnych szeregach (bohaterkę opuści jej współpracownica, dostarczając wrogom kolejnych argumentów) uruchomią lawinę, która będzie musiała skosić Najmiłościwszą Naszą Wybraną.

Że pani polityk choć raz jest świętą, to nawet intryguje. Ale czytając sztukę Marie NDiaye, szybko zaczynamy rozumieć, dlaczego dramaty polityczne pisze się głównie o czarnych charakterach. W Honneur à Notre Elue brakuje dramaturgii, brakuje konfliktu. Zwłaszcza że nie do końca wiadomo, czy autorka chce być ironiczna i kpi z idealnych polityków, czy może postanowiła latać po politycznej fikcji na skrzydłach realizmu magicznego. Dialogi, w których na niedowierzanie Najmiłościwszej Naszej Wybranej jedyną odpowiedzią jest jakiś wariant konstatacji „świat taki już jest”, nie pomagają w budzeniu zaciekawienia. Choć jednocześnie ciekawi próba wyjaśnienia mechanizmu, w jaki fałszywe oskarżenia trują wszystko, co zdrowe. Bo może większym problemem nie jest dziś nasza wiara w świętość polityków (złudzenia dawno poszły na L4), ale zbyt łatwe kruszenie ich posągowego wizerunku męża bądź żony stanu?

 

Piotr Olkusz

Udostępnij

W zespole redakcyjnym „Dialogu” od roku 2009. Z wykształcenia teatrolog i romanista. Zajmuje się przede wszystkim teatrem francuskim, instytucjonalnymi uwarunkowaniami estetyki teatralnej, rozwojem idei teatru popularnego, a także osiemnastym wiekiem w teatrze i narodzinami nowoczesności. Tłumaczył teksty teoretyczne i literackie (w tym sztuki teatralne). Wykłada w Instytucie Kultury Współczesnej Uniwersytetu Łódzkiego, jest także recenzentem portalu teatralny.pl.