Dorota Ogrodzka

Udostępnij

Trzydzieści siedem lat od wprowadzenia stanu wojennego to szmat czasu, dłuższy niż od końca drugiej wojny do 13 grudnia 1981. Tym, którzy pamiętają, nie chce się w to wierzyć; ci młodsi uważają nie bez racji, że jedno i drugie było wystarczająco dawno od dziś, by się tym przesadnie nie zajmować. Trzydzieści siedem lat to czas wystarczająco długi, by stosunek do tamtych wydarzeń podlegał przemianom, od lekceważenia po kombatancki kult, od heroizowania po ironizowanie.

Odrapana lamperia z olejnej farby w kolorze zbyt dawno zgaszonego khaki, umywalka z kapiącym kranem, za to bez mydła; brak papieru toaletowego i do ksero, gabloty odkurzane w latach siedemdziesiątych, tablica, kreda. Jeśli ktoś szukałby powodów, dla których wybuchł strajk nauczycieli, ten widok mógłby wystarczyć. Oczywiście, że nie wszystkie szkoły tak wyglądają, ale widziałam zbyt dużo właśnie takich – ilustrujących jak rzadko rządzący przywiązują wagę do kwestii materialnych, kiedy myślą o oświacie.

Jesteśmy w zlikwidowanej szkole przy Emilii Plater 31 w Warszawie, gdzie swoją siedzibę od ponad roku ma między innymi Stowarzyszenie Pedagogów Teatru. Spotykamy się stacjonarnie, inni powiedzieliby w realu albo offline. Siedzimy przy stoliku i na dwóch kanapach. Przyznacie chyba, że po tych wszystkich miesiącach „zoomowania” jest to zupełnie wyjątkowe doświadczenie.

ZIEMILSKI: Zatkało mnie, kiedy się dowiedziałem, że to będzie spotkanie stacjonarne.

Udostępnij