Szachy losowe

Dorota Jovanka Ćirlić
Blog
21 sty, 2020

Mój wnuk namiętnie gra w piłkę nożną. Ma osiem lat, żeby było jasne. I nagle okazał się geniuszem gry w szachy. Teraz już mu trochę skląsł zapał, ale nadal jest w tym dobry i lubi grać.

A Bobby Fischer, amerykański mistrz świata z lat siedemdziesiątych, nazywano go geniuszem, wymyślił szachy losowe. Ustawienie figur w linii losuje się. Stałe jest tylko to, że król musi stać między wieżami, jeden goniec na polu białym, a drugi na czarnym. Układ figur musi być oczywiście identyczny dla obu graczy. Czy ja coś z tego rozumiem? Prawdę mówiąc zatrzymałam się na warcabach.

W 1992 roku, na początku wojny bałkańskiej, Bobby Fischer przyjechał jak król do rozpadającej się Jugosławii. Miał potem kłopoty, bo obowiązywały amerykańskie sankcje. Przyjechał rozegrać partię z Borisem Spasskim, radzieckim arcymistrzem. Dwadzieścia lat wcześniej zwycięstwo Fischera ze Spasskim na turnieju w Reykjaviku przełamało uprzednią wieloletnią hegemonię zawodników ZSRR. Fisher powiedział potem: „Pokonałem Rosjan w najbardziej intelektualnej grze na świecie. Pokazałem moc ducha i siłę talentu...”.

Teraz miał się odbyć ostatni rewanż w ich karierze. Grali na wyspie Sveti Stefan (Czarnogóra), gdzie bywali Elizabeth Taylor i Richard Burton (grający swego czasu Titę w jugosłowiańskim filmie Bitwa nad Sutjeską). Podobno małżonkowie kupili nawet część wyspy, ale kto wie, czy to prawda.

Książkę o Fisherze napisał Nenad Nesh Stanković, jego ochroniarz, kamerdyner, goniec podczas pobytu mistrza w rozpadającej się Jugosławii. Towarzysz na dobre i na złe. Wpuszczał gości, odprawiał krawców, przynosił gazety, słuchał… Kiedyś był atletą, grał w koszykówkę, teraz nie odstępował Fishera.

A Bobby Fischer narzekał, że szachy tradycyjne zabija dynamicznie rozrastająca się teoria. Przez to stają się „rewitalizacją kujonów”.

No to grajmy w szachy, ale prawdziwe. Nie losowe i nie przeteoretyzowane. Niech król nie stoi w naszym życiu zawsze między wieżami. Nie dajmy zmienić się w kujonów.

Udostępnij