Sakura

Blog
02 kwi, 2019
1992

Japonia to naprawdę kraj kwitnącej wiśni. Do pełnego święta hanami (czyli oglądania kwiatów) brakowało jeszcze może dwóch tygodni, ale już w parku tokijskim kamerzysta właził na drabinę i – ignorując pyszne magnolie i kamelie – filmował niepozorne wiśniowe pączki, by jak w Dniu świstaka przygotować doroczny reportaż dla telewizji. To bardzo ważna wiadomość dnia: gdzie już kwitnie sakura. Bladoróżowa fala idzie z południa na północ, od Okinawy po Hokkaido, a Japończycy ekscytują się nią jak Polacy prognozami pogody. W stolicy kwitły jeszcze ume, czyli śliwy, a na południu, w Osace i Kyoto, szarawy pejzaż końca marca rozświetlały już chmurki wiśniowych drzew. Taksówkarz podpowiadał z powagą, gdzie znajdziemy te najpiękniejsze.

jap2.jpg

Fot. JJ

Ten motyw jest wszędzie: w witrynach cukierni leżą równo ułożone ciasteczka z fasoli z motywem płatków, hotele zmieniają dekorację na papierowe girlandy, w sklepach lecą piosenki pop z sakurą w refrenie, kobiety noszą zwiewne pastelowe spódnice, słynne schody dworca w Kyoto rozświetlają się tysiącami żarówek we wzór ukwieconych gałęzi. Japończycy wyciągają aparaty, choć przecież mają już pewnie całe katalogi zdjęć sakury z poprzedniej wiosny, i jeszcze poprzedniej…  Hanami odbywa się jednak tu i teraz, łączy radość i kontemplację. A kiedy drzewka się osypują, można cytować wiersze o pięknie i przemijaniu.

My też mamy piosenki o wiośnie i „niech no tylko zakwitną jabłonie”, ale czy nasze pierwsze czeremchy są w stanie elektryzować tłumy? Czy rozumiemy ducha czeremchy? Może lepiej by nam zrobiło przejście na szintoizm? Po powrocie robię sobie polskie hanami: gapię się na krzak forsycji, albo na te bladoniebieskie kwiatki, których nazwy nie pamiętam. Gapię się tak długo, aż wypełni mnie proste „dziękuję”. Arigato!

JJ

 

Udostępnij