Nie bedzie nam tu

Jacek Sieradzki
Blog
25 sie, 2020

Nie replikujemy. Nie wchodzimy w spory z głupstwami i nikczemnościami propagandy. Bo ręce opadają, bo nie wiadomo, jak na „takie coś” odpowiedzieć, bo zdaje się nam, że replikowanie nic nie da. Nie wiem, czy słusznie. Głupie kalki, które nam wciąż się wydają kuriozami, wchodzą do obiegu, powszednieją, zyskują status obiektywny. Za chwilę do ich odkręcania nie wystarczy najpotężniejszy nawet zestaw śrubokrętów.

Czytam w „Dzienniku, Gazecie Prawnej” wywiad z reżyserem Wawrzyńcem Kostrzewskim, który usilnie pozycjonuje się jako osoba poszkodowana przez konflikt polityczny. Kolekcjonuję wykluczenia głosi tytuł wywiadu. Kto obejrzy obfitą listę dokonań teatralnych i telewizyjnych wykluczonego, ten się raczej uśmiechnie. Ale nie o tym mowa. Rozmowę prowadzi Robert Mazurek, prawicowy dziennikarz, felietonista i besserwisser, chętnie w wywiadowczej robocie posługujący się prowokacją.

Wraca sprawa wyrzucenia Jana Klaty ze Starego Teatru; Kostrzewski mówi, że protestował. „Nikt Klaty nie odwoływał, tylko skończyła mu się kadencja – sprzeciwia się wywiadowca. – Rozumiem, że pana zdaniem Klata powinien być dyrektorem Teatru Starego dożywotnio?”

No i co? Tłumaczyć prowokatorowi – który tylko zatrze ręce z zadowoleniem – że nie o żadne dożywocia tu chodzi, tylko o to, że Stary Teatr został rozwalony, ponieważ władza ogarnięta dziecinną złością „każdy byle nie Klata”, powierzyła teatr egzotycznemu duetowi dyrektorów bez sensu, promowała go stertą kompromitujących bzdur, patrzyła bezradnie, jak duet się rozpada jeszcze zanim zaczął rządy i jak rozpędza się destrukcja. Przed którą nieszczęsnych władców przestrzegali unisono wszyscy, którzy się trochę znają, także ludzie z ich obozu. Ponoć niedawno w jakimś wywiadzie Piotr Gliński zechciał uprzejmie przyznać się do błędu; lepiej późno niż wcale. Ale czy to coś zmienia propagandzistom?

„Uznając wolność artystyczną za główną wartość, uważam, że obsadzając takie stanowiska, trzeba się liczyć także z głosem środowiska” – powiada Wawrzyniec Kostrzewski. Na co Mazurek rozkosznie: „Dlaczego my, podatnicy, mamy być zakładnikami środowiska?”. 

Jak panu to przystępnie wytłumaczyć, panie redaktorze? Może dlatego, że środowisko przychodzi wieczorami do teatru, idzie do garderoby, żeby się ucharakteryzować, a potem wychodzi na scenę i gra. Ono to umie. Żadne kontr-środowisko, które miałoby grać w zastępstwie, nie istnieje; co trzeźwiejsi ludzie władzy zaczynają powoli to rozumieć. Ale oczywiście ja się tu daję wpuścić w maliny, w dobrej wierze perswadując coś demagogowi. Gdyby rzecz szła o ważny klub muzyczny w mieście, a dziennikarz zadał pytanie, czy trzeba brać pod uwagę zdanie jazzmanów, wyszedłby na idiotę i wszyscy tylko wzruszyliby ramionami. Mówiąc o teatrze sunie bzdurę bez obaw, bo propaganda miła partii rządzącej od dawna utrwala na prawej stronie opinii publicznej przekonanie, że środowisko teatralne to wróg i wroga trzeba pogonić. A że nie ma kim go zastąpić? Wszystko jedno, za spaprane sezony, rozwalone zespoły i plany zapłaci ten właśnie podatnik, którego pogardy wobec artystów Robert Mazurek tak nonszalancko uczy.

Idą złote czasy dla demagogów. Chwilę temu walka o prezydenturę została wygrana przy pomocy Roty („Nie będzie Niemiec…”), haseł „Żydzi na Madagaskar” i „pedały do gazu”, jeśli nawet nie tych konkretnie, to w każdym razie z tego zasobu. Myślę, że za chwilę zostaną odkurzone kolejne, przede wszystkim spod znaku „nie będzie nam tu”. Nie będzie nam tu środowisko (Europa, określone koła, lewactwo, Warszawka, salon, niemieckie media, George Soros, krytycy ze stolicy, proszę sobie coś wybrać lub dopisać) decydować o kształcie teatru. Nam czyli komu? Kiedyś mówiło się w imieniu mas pracujących miast i wsi. Dziś używa się do tego formuły „podatnik”. Mechanizm pozostaje bez zmian.

Udostępnij

W zespole redakcyjnym „Dialogu” od 1984 roku. Od 1991 roku – redaktor naczelny. Krytyk teatralny. Ukończył Wydział Wiedzy o Teatrze Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Warszawie. W latach 1986–2002 był stałym recenzentem „Polityki”, w latach 2003–2011 pisał w „Przekroju”. Był pomysłodawcą konkursu na scenariusz festiwalu teatralnego w Katowicach, a potem dyrektorem artystycznym kilku edycji Festiwalu Twórczości Reżyserskiej „Interpretacje”. Koordynator merytoryczny Ogólnopolskiego Konkursu na Wystawienie Polskiej Sztuki Współczesnej. Dyrektor artystyczny Festiwalu Polskich Sztuk Współczesnych R@Port w Gdyni.