Klątwy

Blog
21 sie, 2018

Trzynaście lat temu przetłumaczyłam książkę Dubravki Ugrešić Ministerstwo bólu. Na jej ostatnich stronach „rojem słów” bohaterka rozpędzała złe duchy. Wypuszczała z siebie klątwy niczym mątwa sepię.

Obyś błąkał się tam, gdzie słońce nie dogrzeje, gdzie wiatr nie dowieje.

Bodaj ci piasek w oczy sypali, a ty drogi nie widział.

Oby cię wilcy zjedli.

Bodajby niemy był jak głaz.

Bodajby cierpiał jak nagi w pokrzywach.

Bodajby był jako świeca bez knota i kaganiec bez oliwy.

Oby gałązka wyrastająca z twojego drzewa ujrzała płomienie ogarniające jej dom.

Niech imię twoje sczeźnie i nie będzie go już na ziemi, a dom twój stanie się opuszczony i zamieszkają w nim sowy i kawki.

Bodaj cię śnieg spalił na gorącym lodzie.

Bodaj ci kiedy prawda oczy wykuła.

Żeby ty nic dobrego nie miał i żeby ty szedł bez końca drogą swoją.

Żeby ci serce pniem się stało.

Niechby co droga krzywą była, bo prostą drogą cały świat przejdziesz, a krzywą progu domu swego nie przestąpisz.

Prędzej doczekasz końca świata, niż na oczy przejrzysz.

Byś krwią płakał i na kolanach pytał, języka nie odzyskasz.

Naprawdę myślicie, że żadna klątwa nigdy was nie dosięgnie?

djć

Udostępnij