Elektorat

Blog
24 wrz, 2019

W sztuce dla dzieci Ile żab waży księżyc Malina Prześluga (jej sztukę dla dorosłych Wszystko jest dobrze, jesteśmy szczęśliwi drukujemy w numerze wrześniowym; właśnie wyszedł) tworzy dwie główne postacie: Króla i Chłopca. Król jest zaaferowany, zmęczony, wręcz poirytowany rządami państwem. Ale godzi się na ten znój, bo skrycie bardzo kocha władzę i siebie jako władcę. Chłopiec jest irytującym typem Mądralińskiego i Pytalskiego, do wszystkiego podchodzi otwarcie, na luzie, bez uprzedzeń, lawiną pytań z anarchicznym „a dlaczego” na czele rozwala schematy, obnaża automatyzm myślenia, durne potakiwactwo etc. Król nie potrafi, a może w głębi duszy nie chce pozbyć się rozrabiaki. Niemniej swoich prerogatyw broni jak niepodległości. „Ktoś musi być Królem! Rozumiesz?! Ktoś musi pracować cały czas! Żeby poddani mogli sobie być szczęśliwi!”. „Mogę ich zobaczyć?”– pyta Chłopiec. – „No dobrze, w drodze wyjątku…”.

Zapalają się światła na widowni.

„Podnieście ręce do góry! O tak! – mówi Król do dzieciaków na sali. – Widzisz? Podnoszą, bo im pokazałem, jak to się robi”. Każe im klasnąć w dłonie. „Ja ich do niczego nie zmuszam, jestem dobrym Królem. A teraz wysuńcie język i powiedzcie aaaaaa. A teraz beeeeeee”. „Tutaj – pisze Malina Prześluga w didaskaliach – nawet jeśli nikt nic nie zrobi, w co wątpię, Król udaje przed sobą i światem, że usłyszał beczenie, że wszystko okej”.

Nie musi udawać. Jego małoletni poddani zachowują się w teatrze, by tak rzec, modelowo. Dysput Króla z Chłopcem po prostu nie słuchają, odwróceni tyłem, bokiem, grają w koci-łapci, pogadują do siebie. Natomiast wywołani do apelu z miejsca z widoczną rozkoszą wykonują polecenia, klaszczą, beczą, wymachują ramionami. Autorka chciała, żeby teraz Chłopiec zwrócił się do nich bezpośrednio, do poszczególnych dzieciaków z osobna, by wszedł z nimi we wspólną grę, wyciągał na różne sposoby jednostki z tłumu. Nic z tego nie wychodzi. Zaczepiane małolaty są obojętne, pasywne, poblokowane, żadna wspólna zabawa się nie rodzi, co więcej to, co się dzieje w intymnym kontakcie aktora z kilkorgiem widzów, z miejsca przestaje obchodzić resztę sali. 

„Oni wszystko umieją” powinien powiedzieć Chłopiec na zakończenie tej sekwencji. W praniu wychodzi, że to teraz on, a nie Król, będzie udawał „przed sobą i światem, że wszystko okej”.

Można oczywiście zwalić winę na nieudaną, indolentną i niemrawą prapremierową inscenizację fajnej sztuki Maliny Prześlugi. Czy jednak to na pewno wszystko tłumaczy?

Do zobaczenia 13 października.

JS

Udostępnij