bozecialo.jpg

Fot. Kino Świat

Boże Ciało

Justyna Jaworska
Blog
05 lis, 2019

Obejrzałam Boże Ciało Komasy, bo recenzję z tego filmu zadałam jako pracę domową na swoje warsztaty krytyczne. Oczywisty wybór, wszędzie to teraz grali. No i dostałam pełne emocji teksty, przeważnie peany, zaledwie dwie osoby pokręciły na Komasę nosem. Reszcie podobała się praca kamery, scenariusz, siła i prostota przekazu, a nade wszystko charyzmatyczna wrażliwość Bartosza Bieleni w roli fałszywego księdza. Studentki (bo grupę mam w przeważającej mierze dziewczęcą) pisały z przejęciem o jego oczach, jego głosie, a także, co było zresztą najzupełniej uzasadnione fabularnie, o jego boskim ciele…

Dla wielu był to film o dochodzeniu do prawdy, o kryzysie Kościoła, o bólu wybaczenia – gładkie formuły nasuwały się same. To też był warsztatowy temat: jak pisać bez gładkich formuł. Jak pisać krótkie zdania, kiedy się ma tendencje do długich. I odwrotnie. Jak unikać pierwszej osoby, albo przeciwnie, jak wprowadzić śmielej osobisty sąd. Jak swojemu własnemu stylowi nadepnąć na gardło.

A potem padło pytanie: co pani o tym myśli? Więc powiedziałam, że dla mnie to jest przede wszystkim film o produkowaniu charyzmy. Bo przecież prosty chłopak z poprawczaka jest śmiertelnie przerażony, kiedy staje na wprost parafian – duka słowa liturgii, a przy kazaniu  improwizuje. I nagle orientuje się, że nikt go nie sprawdza, cisza w całym kościele, można powiedzieć wszystko. Więc jedzie. I efekt przechodzi w efekciarstwo, nie trzeba się cenzurować, autorytet ambony opromienia każdy eksces, można chlapać w uniesieniu święconą wodą i pleść, co ślina na język przyniesie, dopóki ma się kontakt z poruszonym, zdezorientowanym tłumem.

Opowiadałam o tym w coraz większym uniesieniu, a grupa słuchała w ciszy. I poczułam ten słodki, zwodniczy moment ześlizgu, dla którego pokochałam belferkę. Więc mogę powiedzieć wszystko, nawet zupełne głupstwo, a oni będą robić notatki? Wiem, gdzie zrobić pauzę, gdzie kabotyńsko przyciszyć głos, robię w tym od lat. To dlatego zostaje się księdzem, aktorem, nauczycielem, politykiem? Jezu, jakie to jest przyjemne! I jakie niebezpieczne.

Udostępnij

W zespole redakcyjnym „Dialogu” od 2007 roku. Wykładowczyni Instytutu Kultury Polskiej UW pracuje jako adiunkt w Zakładzie Filmu i Kultury Wizualnej w Instytucie Kultury Polskiej UW. Wydała książkę „Cywilizacja Przekroju. Misja obyczajowa w magazynie ilustrowanym” (WUW, 2008). Naukowo interesuje się między innymi sockonsumeryzmem, kinem polskim lat siedemdziesiątych, historią kultury XIX i XX wieku, szefuje też Zespołowi Badań Mody i Dizajnu. Jest w jury Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej.